środa, 11 kwietnia 2012

Forestal Park - Las Lagunetas, km 16

Lepiej późno niż wcale. W końcu doszło do otwarcia "Forestal Park" przy drodze z Esperanzy na Teide. Trzeba przyznać że propozycje są ciekawe i przystosowane do różnych możliwości, od łatwych rodzinnych do zapierających dech podniebnych spacerów. W ubiegła sobotę przeszliśmy pięć różnych tras i zostało nam do pokonania jeszcze kilka. Nowy sprzęt, sympatyczni instruktorzy, niezapomniany zapach kanaryjskiej sosny i eukaliptusa. Teneryfa to nie jest idealne miejsce do plażowania, Teneryfa to świat gór..

czwartek, 5 kwietnia 2012

Steve McCurry w Santa Cruz

Trzy tygodnie temu w siedzibie Caja Canarias została otwarta wystawa fotografii Steve'a McCurry. Nie wklejam żadnego zdjęcia bo po prostu nie wiem co wybrać, abstrahując całkowicie od kolczastego tematu praw autorskich. Po nieudanym Fotonoviembre 2011, tak nieudanym że nie chciało mi się nawet o tym pisać, fotografie Steve'a kłują w oczy perfekcją koncepcji i wykonania. Nie wiem jak i kiedy minęła godzina z kawałkiem. Wróciłem z intensywnej podróży do innego, fascynującego świata.

środa, 4 kwietnia 2012

Nacho Vigalondo "Extraterrestre"


Fajny film wczoraj widziałem, chciałoby się powiedzieć. Tyle że nie wczoraj a w czwartek i mało brakowało abyśmy obeszli się smakiem bo w czwartek świętowano w Santa Cruz strajk generalny. Z powodu objazdów dotarliśmy do kina 5 minut po czasie, cudem parkując w okolicy baru "Kaplica". Jakby tego było mało okazało się że akurat na "Extraterrestre" nikt nie przyszedł i projekcja się nie odbędzie. Na szczęście po krótkiej debacie udało nam się przekonać operatora że może jednak, skoro już dotarliśmy i w ogóle...
Julio budzi się w obcym mieszkaniu, prawdopodobnie po niezłej imprezie bo nic nie pamięta. Na podłodze znajduje czarny biustonosz a w kuchni jego długonogą właścicielkę (oboje na zdjęciu powyżej). Julia również nic nie pamięta z minionej nocy więc przedstawiają się sobie nawzajem i podejmując walkę z kacem przy pomocy czarnej kawy, usiłują przypomnieć sobie szczegóły minionego wieczoru. Niestety, amnezja jest całkowita i trzeba wrócić do rzeczywistości bez względu na to co się ubiegłej nocy wydarzyło. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość jest jakaś inna. Nie działają telefony, brak programów w telewizji, nie można połączyć się z internetem. Za oknem na ulicy pustki. Nie ma nikogo. Spoglądają w niebo (na zdjęciu powyżej) i dostrzegają olbrzymi latający talerz, obracające się wolno nad Madrytem UFO. Od tej chwili aż do końca filmu trwa bliski poetyce "Rejsu" festiwal pierwszorzędnego absurdalnego humoru. Obcy samą swoją obecnością prowokują najdziwniejsze reakcje a opowieść płynie i komplikuję się bardziej i bardziej w miarę rozwoju sytuacji. Projekt jest niskobudżetowy, nie ma w nim efektów specjalnych jakich można by się spodziewać po filmie o kosmitach. Większość scen nakręcono w tym samym mieszkaniu i okolicy. Brak środków na lasery i eksplozje miał wybitnie dobroczynny efekt na jakość produkcji i kreatywność zespołu. W miejsce wojny światów jest masa pomysłów, dobre aktorstwo i morze śmiechu. Genialne.

poniedziałek, 19 marca 2012

Esther Ovejero "Viaje"

Na muzycznej pustyni Teneryfy niespodziewanie zbiegły się trzy koncerty i mieliśmy w sobotę mały dylemat. Z jednej strony w Orotavie Luz Casal, której może nie uwielbiamy ale ciekawi byliśmy jak wygląda na żywo. Z drugiej fado w Teatro Leal w Lagunie. Też korci, ale nie była to Mariza wiec... do audytorium skierowaliśmy kroki i po nabyciu w ostatniej chwili dwóch biletów w cenie 15 erło sztuka otrzymaliśmy dość chaotyczny spektakl, muzyczną podróż poprzez dotychczasowe zainteresowania i nagrania Esther Ovejero.Wielki czarny głos. Kiko Perdomo jaśniutko błyszczał na saksofonie i klarnecie. Reszta zespołu grała co najmniej poprawnie, ale czegoś brakowało. Może wybór utworów był niezbyt szczęśliwy, zmieszanie jazzu z muzyką latynoską i elementami afrykańskiej zamieszało mi w kiszkach i wyszedłem z zawrotem głowy oraz uczuciem żalu. Szkoda że marnuje się taki Głos. Porównywalny z głosem Adele, który całkiem niedawno podbił świat. Mocny, głęboki i schowany przed szerszą publicznością..

czwartek, 8 marca 2012

Wiadomość w butelce

A właściwie nie tyle w butelce co na banknocie, jednak z większą nadzieją na dotarcie do adresata. W Polsce, jak mi się wydaje, dość powszechne jest narzekanie na polityków. Można by pomyśleć że mamy najgorszych na świecie. Nie jestem pewien na ile to pocieszające, ale Hiszpanie myślą dokładnie tak samo o swoich. Wyrazem tego nurtu ideowego jest poniższy obrazek:


"Panowie Politycy, ponieważ wiem że prędzej czy później ten banknot skończy w waszych rękach: idźcie w cholerę!!"

Nie mam zamiaru rozstrzygać sporu w sprawie stopnia skorumpowania polskich czy hiszpańskich posłów, radnych i burmistrzów. Moja babcia powiedziałaby że wszyscy są po jednych pieniądzach. Z biegiem lat coraz bardziej doceniam Jej mądrość.

wtorek, 6 marca 2012

Nadine Labaki "¿Y ahora adónde vamos?" ("Dokąd idziemy?")



Najnowszy, świeżutki, pachnący Bliskim Wschodem film Nadine Labaki wszedł na ekrany! Po przypadkowym obejrzeniu "Karmelu" czekałem cierpliwie/niecierpliwie (niepotrzebne skreślić), na kolejny autorski film Labaki. O tak, czekałem z niepokojem bo nieraz już tak bywało że po dobrym filmie reżyser zaskakiwał nieprzemyślanym pomysłem. Ba, nawet wielki, stary, zgryźliwy Woody Allen miewa wahania formy. Na szczęście tym razem obyło się bez wpadki. Z uśmiechem od ucha do ucha obejrzałem kolejny piękny obraz z warsztatu Nadine. A było to tak. Za siedmioma lasami, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami leżała maleńka wioska, której mieszkańcy żyli ze sobą w odwiecznej zgodzie. W centrum osady stał kościół. Obok kościoła meczet. Przy prowadzącej do nich drodze znajdował się cmentarz. Po lewej stronie chrześcijański a po prawej muzułmański. Ludzie pracowali i odpoczywali, przyjaźnili się i nie lubili bez względu na przynależność religijną. Gdyby nie brodate twarze mężczyzn i schowane pod chustami włosy kobiet nie byłoby możliwe określenie wyznania mieszkańców.
Jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym był przedpotopowy telewizor żony wójta i organizowane przez nią na placyku pod chmurką seanse filmowe. I stąd właśnie nadeszło zagrożenie. Kiedy mężczyźni dowiedzieli się o walkach na tle religijnym w okolicy, napięcie w wiosce zaczęło niebezpiecznie narastać. Niewinne zadawnione spory urosły do rangi śmiertelnej urazy. Od bójki w gospodzie tylko krok do wykopania wojennego topora. W tym przypadku kałasznikowa. Kobiety nie pozostały bierne w obliczu jawnej utraty rozumu przez swoich mężów, synów i braci. Zjednoczone w pragnieniu ocalenia im wszystkim życia, wspomagane zgodnie przez imama i księdza chwytają się najbardziej nieprawdopodobnych sposobów dla uniknięcia katastrofy. Cały film jest utrzymany w klimacie baśniowej opowieści, zdarzenia prawdopodobne przeplatają się z fantazją. Ciepłe zdjęcia i energetyczna muzyka znakomicie dopełniają całości. Już następnego dnia miałem ochotę obejrzeć go po raz wtóry. Mimo upływu kilku dni pragnienie powrotu do świata Nadine Labaki trzyma się mocno... Kiedy trzeci film??



sobota, 25 lutego 2012

Takuji Ichikawa "Sayonara Mio"

Nostalgiczna opowieść o miłości. W momencie rozpoczęcia akcji Mio od roku nie żyje. Takkun, samotny ojciec sześciolatka kiepsko radzi sobie z codziennością ze względu na pewne ograniczenia umysłowe oraz liczne fobie. Ma kłopot z załatwianiem codziennych spraw, problemy ze świeżą pamięcią, napady paniki w windzie, kinie, środkach komunikacji. Wszystkie te cechy mają duże znaczenie dla rozwoju akcji. Mio jest jego pierwszą miłością, żoną, matką Yuji'ego. Kilka dni przed śmiercią zapowiedziała Takkunowi że wróci do nich na czas pory deszczowej w kolejnym roku. Jakkolwiek brzmi to nieprawdopodobnie, zmarła Mio pojawia się w życiu swoich dwóch chłopców w ciele z krwi i kości. Następujące wydarzenia są dla Takkuna okazją do ponownego przeżycia najważniejszych chwil związku z Mio, pogodzenia z rzeczywistością i ostatecznego pożegnania. Yuji nie tylko tęsknił za mamą, również zmaga się z pytaniem czy jego narodziny nie przyczyniły się do jej przedwczesnej śmierci. Poza tym w ciągu minionego roku zaczął zapominać. Jak straszne może być dla sześciolatka poczucie zacierania się w pamięci twarzy matki? Książka na pewno nie jest wybitna, jednak czyta się wartko. Historia mimo dużej dozy tkliwości dobrze wymyślona. Liczne zwroty akcji i oryginalne zakończenie nie pozwalają na nudę. Dla mnie jak zwykle smaczkiem i atrakcją są japońskie realia, wschodnia egzotyka codzienności.